naturalna pielegnacja
kosmetyki naturalne pielęgnacja

Jak zacząć naturalną pielęgnację

Na początku jest trudno, bo dowiadujemy się, że istnieje coś takiego jak INCI, które jest napisane chyba po chińsku, bo przecież nic z tego nie rozumiemy, bo nie jest tak, że jak producent napisał na opakowaniu, że krem jest z aloesem to ten aloes rzeczywiście będzie w takiej ilości, że nasza skóra poczuje jego cudowne właściwości, bo nagle się okazuje, że tonik do cery problematycznej zawiera w sobie alkohol denat, który będzie jeszcze bardziej wysuszał naszą skórę i prowadził do produkcji jeszcze większej ilości sebum.
Jak się w tym wszystkim odnaleźć i jak zacząć naturalną pielęgnację?

Oto moje wskazówki:

1. Wprowadzaj zmiany stopniowo.

Kiedy sama zaczęłam zagłębiać się w temat naturalnej pielęgnacji byłam przerażona, bo okazało się, że wszystkie moje kosmetyki nie są takie jak powinny być. Zawierały składniki nieodpowiednie dla mojej skóry, co powodowało nadprodukcje sebum, pełno zaskórników oraz wyprysków. Nie wyobrażałam sobie wyrzucenia tych wszystkich kosmetyków i zainwestowania w nowe. Nie było mnie na to stać, poza tym nie lubię marnotrawstwa. Tym bardziej, że nie wiedziałam na pewno czy mi to pomoże. Postanowiłam, że każdy kosmetyk, który mi się skończy, będę zastępować naturalnym, z dobrym i bezpiecznym dla mnie składem. Szukałam rozwiązań przede wszystkim tanich, bo jako studentka nie dysponowałam zbyt dużą ilością gotówki i wolałam zrezygnować z drogiego kosmetyku niż z ciepłego obiadu 😛

2. Eksperymentuj z kosmetykami DIY.

Pierwszym kosmetykiem naturalnym, który zaczęłam używać, bo był tani i mogłam go zrobić sama, był olejek do demakijażu, czyli słynne OCM (klik). Jedyną inwestycją było zakupienie olejku rycynowego za około 8-10 zł za 100 gr. Mimo, iż dużo osób odradzało oliwę z oliwek to ja właśnie jej użyłam, bo była akurat w kuchni:) był to strzał w 10 i już po tygodniu stosowania zauważyłam poprawę stanu skóry, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że naturalna pielęgnacja to słuszna droga.

Kolejnym kosmetykiem był tonik. Składniki do jego zrobienia również znalazłam w kuchni, a koszt toniku 200 ml to zaledwie 1 zł 🙂

Przyszedł czas na krem. Jaka ja byłam podniecona, kiedy odkryłam, że mogę sama zrobić sobie taki krem:D Zafascynowana czytałam o recepturach na innych blogach i mimo bardzo dużej obawy postanowiłam zamówić gotowy zestaw, bo było to bezpieczniejsze rozwiązanie, ponieważ składniki były już odmierzone, musiałam je tylko dodać w odpowiedniej kolejności. Mój pierwszy krem pochodził ze strony e-naturalne, dokładnie ten. Tak przepadłam! Moja przygoda z naturalnymi kosmetykami zaczęła się na dobre i trwa do dziś.

 3. Uporządkuj swoją pielęgnację.

Jest to najlepsze rozwiązanie! Kiedy przestałam zauważać efekty mimo stosowania naturalnych kosmetyków postanowiłam uporządkować swoją pielęgnację i sprawdzić po której stronie leży wina (oczywiście na początku obarczałam kosmetyki, że nie działają jak powinny). Więcej o planie pielęgnacji znajdziecie w poście „Jak oczyścić twarz w 2 miesiące”

4. Unikaj szkodliwych składników.

Oczywiście, że tak nagle nie zrozumiesz INCI i nie nauczysz się wszystkich składników na pamięć. Zacznij od:
SLS (Sodium Lauryl Sulfate), SLES (Sodium Laureth Sulfate) -detergenty myjące (dzięki nim kosmetyki się pienią), naruszają barierę lipidową skóry, posiadają silne działanie odtłuszczające oraz wysuszające
Alcohol Denat – alkohol denaturowany, może podrażniać, wysusza skórę, niszczy naturalną barierę lipidową skóry
Paraffinum Liquidum – olej mineralny otrzymywany w procesie destylacji ropy naftowej. Tworzy na powierzchni skóry nieprzepuszczalny film, który daje wrażenie nawilżonej skóry. Maskuje jedynie problem, przyczynia się do rozwoju bakterii odpowiedzialnych za powstanie trądziku.

Na początek wystarczą te 3 i gdy tylko odstawisz kosmetyki zawierające te składniki powinnaś zaobserwować poprawę 🙂
Niedługo stworzę dłuższą listę szkodliwych substancji, także zachęcam do odwiedzania bloga regularnie.

5. Rób zdjęcia.

Nic tak nie motywuje jak nasza przemiana 🙂 Na co dzień nie jesteśmy w stanie zauważyć drobnych zmian, które zachodzą na naszej skórze. Stosując swój plan pielęgnacji po tych 2 miesiącach jedyne co mogłam stwierdzić to to, że zaskórników jest rzeczywiście mniej i nie mam już ropnych zmian, ale dopiero patrząc na zdjęcia zobaczyłam jak efekt jest spektakularny 🙂

Najgorzej jest się do tego zabrać i wydaje nam się wszystko bardzo skomplikowane, ale to tylko na początku.
Trzymam za Was kciuki, warto być wytrwałym 🙂

zaskórniki na policzku